Muzyka

sobota, 29 grudnia 2012

Przemyślenia na koniec roku ...

zdj z sieci 
"Najdroższą rzeczą dla każdego człowieka jest czas. 
I nad niczym tak nie drżymy jak nad czasem .
I niczego tak innym ludziom nie żałujemy, jak czasu . 
I nie ma większego daru, jaki możemy dać drugiemu człowiekowi jak czas.
A dać drugiemu czas, to znaczy starać się go wysłuchać, zrozumieć go , pomóc mu stać się uczestnikiem jego życia.
           I jak miarą  mądrosci człowieka jest organizowanie swojego czasu,                                    tak miarą miłości jest dawanie swojego czasu drugiemu człowiekowi. " 

O czasie nigdy nie mówi się i nie myśli tak dużo jak pod koniec roku ,...przynajmniej ja tak mam, ... i w tym okresie szczególnie chodzi za mną powyższy cytat z książki ks Malińskiego "Chodzący po morzu".

Zwykle na koniec roku, w czasie  między Świętami a Nowym Rokiem dopada mnie czas refleksji, czas rozliczania się z samą sobą, ... ze swoich ubiegłorocznych postanowień  i tego co dało się  z tych postanowień zrealizować, ... całkowicie,...częściowo, ... o których być może zapomniałam, ...lub nie chciałam pamiętać ... 

Co się udało, ... co nie wyszło, ... co można było zrobić lepiej ...  
O moich przyjaźniach,...znajomościach,...tych starych i tych nowych,...o moich podopiecznych, ...o ludziach którym pomogłam,...i których olałam - bo wydawało mi się, że chyba nie warto pomagać,...albo wydawało mi się , że nie mam czasu ..., że nie dam rady, ... o tych których wysłuchałam z sercem na dłoni i o tych których słuchałam bo tak wypada, ...o tych nad którymi się pochyliłam,...i tych dla których nie miałam dość czasu...
O tych którzy odeszli na zawsze... 
O tym co mnie przez ten rok spotkało i czego te zdarzenia miały mnie nauczyć ...
Na ile w tym wszystkim pamiętałam o sobie i o moich najbliższych ...?

Bilans wychodzi różnie, ... to tak trochę jak spowiedź z 365 dni  mojego życia, ...z tego jak  wykorzystałam ten ogrom czasu który dostałam od losu...

Potem, ... zaczynam myśleć o tym czego naobiecywać sobie na Nowy Rok...

Życzę Wam dodatniego bilansu w Waszych rozliczeniach na koniec roku... 
Szampańskiego Sylwestra w gronie fajnych ludzi i dużo, dużo dobroci w Nowym Roku !

... i przede wszystkim aby przez cały rok otaczali Was  ludzie którzy będą mieli dla Was czas...

Grosik :)

wtorek, 25 grudnia 2012

Moje dla Was życzenia



Życzę Wszystkim aby ten cudowny pełen miłości czas Świąt przyniósł wiele szczęścia i radości, 
Nowy Rok niech przyniesie wiele łask od Bożej Dzieciny, piękne marzenia i wiele sił do ich spełnienia... 
                                                                                                                              Małgośka vel Grosik


niedziela, 23 grudnia 2012

Ale się cieszę !!!



                                                                                                                                                                             Przyszła do mnie przesyłka - duża biała koperta bąbelkowa a w niej taka piękna klimatyczna torba ...
...   a  w tej torbie sami zobaczcie :

wygrałam candy !!! ... to się nazywa szczęście początkującego   

Wygrałam candy u Małgosi która prowadzi bloga Czarny Kot
Wiele, wiele  razy zapisywałam się na takie zabawy jako "anonim" w czasach gdy nie miałam bloga i nic ...

Wierzcie albo nie, zabawa u Małgosi  to było pierwsze candy jakie udało mi się dodać na moim blogu (długo nie mogłam zajarzyć jak to zrobić żeby dodać baner na pasku bocznym ...itd  itp).
Bardzo cieszę się z tej wygranej: ze ślicznego wieszaczka, zawieszki z pięknymi aniołkami siedzącymi na uroczym wianku, słodyczy i kartki z pięknymi życzeniami ...
To fantastyczne uczucie dostać takie piękne rzeczy od  interesującej i wrażiwej osoby z blogowego świata.
Cieszę się jak zając w kapuście ...
                                                                                                            Dziękuję Ci Małgosiu

Też zrobię jakieś candy, może z okazji wygranego candy ... albo nie... 
Wiem,... ogłoszę candy jak mój synek wstanie rano i pierwszymi jego słowami nie będą słowa "mamo brzuch mnie boli"... i chcę wierzyć, że to będzie jutro...
                                             


Pozdrawiam ciepło i mocno ściskam Was wszystkich
Grosik


piątek, 21 grudnia 2012

Ozdoba okna











Poczyniłam taką oto zawięszkę do okna . Wykorzystany tu jest ratanowy wianek,szydełkowa śnieżynka i różne elementy które uszyłam  z materiału i  wypełniłam watą.

 Na zdjęciu pozuje na szybie drzwi bo w oknie nie potrafiłam go dobrze złapać ... myślę, że z powodzeniem mógłby też zostać i  na drzwiach ...









     Pozdrawiam    i  dziękuję za odwiedziny       Grosik




czwartek, 20 grudnia 2012

Ruszyły z kopyta jak szalone ...

Ruszyły te moje pieczarki jak szalone ...

Na tym zdjęciu te pierwsze które pokazywałam, już przypominają swym wyglądem to czym są ...


... a tu następne które wyszły  ...

...  i mykam dalej do porządków ...



Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam Gosik




wtorek, 18 grudnia 2012

Recyklingowa bombka na choinkę

                                                                                   
Bombka nie wisi na choince bo my tradycyjnie ubieramy choinkę dopiero w Wigilię (ew. dzień wcześniej ).

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                             Bombka zrobiona z pasków powstałych z reszty  kartek starego niemieckiego  romansidła z którego robiłam też papierowe  różyczki. Pisałam o nich kilka postów wcześniej - (tu)


       Ozdoba jest bardzo prosta do wykonania. 
                                                                                                             
             Robi się ją z pasków papieru o szerokości ok. 1,5 cm.                                     Razem złożone paski łączymy przy pomocy igły i nici ,            na końcach nici wiążemy supełki które zabezpieczają nam bombkę przed deformacją, rozsówamy równomiernie papier i gotowe.  

 Ozdoba jest bardzo prosta do wykonania myślę,że poradzi sobie z tym nawet przedszkolak.  Ja robiłam je w przedszkolu z kolorowego papieru   ale teraz podobają mi się bardziej takie ze starej książki.


poniedziałek, 17 grudnia 2012

Wreszcie coś się pojawiło ...

Dziś będzie zagadka malutka (bo to malutkie jeszcze jest , ale wiem na pewno,że będzie większe), 
czy ktoś zgadnie co to jest ...?








<---    tak wyglądało wczoraj ...













  <---      tak wygląda dziś ...




Dla ułatwienia dodam to rośnie, lubi   wilgoć i ciemność ... mam to u  siebie w piwnicy
...jak już urośnie to dobrze smakuje ...

niedziela, 16 grudnia 2012

Nasz prawdziwy cud ...


Tak  Bogu ufaj, jakby całe powodzenie spraw zależało tylko od Boga, a nie od ciebie;
tak jednak dokładaj wszelkich starań, jakbyś ty sam miał to wszystko zdziałać, a Bóg nic zgoła 
św Ignacy Loyola


Przez dwa dni miałam wspaniałe odwiedziny, gościłam u siebie mojego chrześniaka i moją bratową. Odwiedzili nas w związku z kontrolną  wizytą u kardiologa. Bartuś ma obecnie 1,5 roku. Prawie rok temu  przeszedł operację serca w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu.
Urodził się ze skomplikowaną wadą (właściwie wadami) serca, żeby żyć  musiał być operowany.

Rozwijał się jako-tako do 5 miesiąca. Potem dziecko traciło na wadze, nie miało apetytu, siniało przy najmniejszym wysiłku, przyjmowało mnóstwo leków i niknęło w oczach.
Było bardzo przykro patrzeć na ten stan, tak bardzo bolało serce...
Lekarze z różnych ośrodków nie chcieli podjąć się tej operacji,  zwodzili rodziców na różne sposoby.
Szturmowaliśmy niebo i ziemię, żeby coś się działo i ... udało się !!!

 Dzięki Bogu i dobrym  ludziom, którym jestem wdzięczna bezgranicznie operacja odbyła się w Zabrzu - dokładnie w dniu kiedy kończył pół roczku.
Operacja była bardzo trudna a rokowanie niepomyślne - nikt nie dawał mu większych szans na przeżycie.
Bartek przeżył, wracał do pełnej sprawności ekspresowo, nie było absolutnie żadnych komplikacji.

Po 7 dniach od zabiegu wyszedł do domu,...co to była za radość...
Sami lekarze którzy go operowali mówili, że to cud, że musiał mieć w niebie szerokie plecy bo to nieprawdopodobne jak to wszystko dobrze poszło ...

Bartek obecnie nie bierze już wcale leków, rozwija się prawidłowo, biega, krzyczy, podskakuje, gada po swojemu jak jego zdrowi rówieśnicy.

Każdego dnia dziękuję dobremu Bogu za ten cud ...
Cuda naprawdę się zdarzają , nasz Bartek jest tego żywym, kochanym i najdroższym przykładem ...
Nie wolno się w życiu poddawać...


Pozdrawiam serdecznie Grosik  

piątek, 14 grudnia 2012

Adwentowo - świąteczny wianek

Od jakiegoś czasu mam na drzwiach nowy wianek ... 




Wianek powstał tanim kosztem bo staram się robić rzeczy za małe pieniądze i działać w duchu recyklingu.
Baza wianka  to stara gazeta pomięta, uformowana w okrąg i sklejona papierową taśmą klejącą.
Papier  otuliłam dzianiną pozyskaną ze starego sweterka (2 rękawy- bo to dziecięcy sweterek był). Z recyklingu pochodzą jeszcze prezenciki (pudełka po zapałkach opakowane w gazetę i przewiązane sznurkiem) oraz zielone gałązki za konikiem, (elementy składowe jakiegoś starego stroika) i tu się kończy recykling (niestety)...  Reszta ozdób to już tegoroczne zakupy, głównie w mojej ulubionej kwiaciarni gdzie można nabyć za niewielkie pieniądze takie małe elementy do dekoracji . 
Konik na biegunach aż z Allegro pochodzi (a można by spróbować  zrobić podobnego z masy papierowej, tylko zastanawiam się czy on by przetrwał takie ekstremalne warunki jakie panują na zewnątrz ? ).

 Pozdrawiam serdecznie zaglądających - Grosik 

środa, 12 grudnia 2012

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Co mi wyszło z masy papierowej...

To są serduszka z masy papierowej ( pisałam o niej jakiś czas temu) w trakcie "obrabiania", szlifowania papierem ściernym i malowania

tu do zdjęcia dołączyła baza na sówkę i nutka - poczynione przez moje starsze dziecię (zapaloną chórzystkę i w ostatnim czasie miłośniczkę sów. ) 


  Serduszko zroboine a'la pierniczek z lukrowanymi kropkami ,       (kolor mocno przekłamany -światło mamy jakie mamy).                                                                                                                    Przadmioty z masy suszyły się na parapecie okiennym nad grzejnikiem , wyschły szybko ale ich powierzchnia jest bardzo nierówna. Mimo że masa fajnie się wygładzała serduszka po wyschnięciu trochę się odkształciły, myślę,że wpłynęła na to temperatura w jakiej schły- chyba za ciepło i za szybko.     Latem robiłam z masy ptaszki i inne takie tam pierdółki, suszyłam je na dworze w słońcu, schły długo, też były chropowate ale nie zmieniły swojego kształtu wcale.                                                                                                                      Mi ta chropowatość w serduszkach nie przeszkadza ale córka swoją nutkę traktowała papierem ściernym bo ta  faktura nie przypadła jej do gustu.  Ciekawa jestem co ona dalej z tego wymodzi. Na chwilę obecną ma pomysł zdekupażować  ją wzorem w nutki na pięciolinii, jednakże nie posiadamy takiej serwetki to i mamy zastój w procesie tworzenia ... 

                                                                                                                                                                                   
Na tym zdjęciu serduszko wisi sobie na moim kuchennym stroiku razem z ceramicznymi gwiazdkami imitującymi też pierniki i wróbelkiem.



Inne serduszko pomalowane na szaro - biało wykorzystałam do zimowej  okiennej zawieszki z papierowej    wikliny.  Na dziś to tyle bo mykam znów do lekarza ...

PS. Trzymajcie kciuki.


                                              Pozdrawiam cieplutko i mocno ściskam Grosik

sobota, 8 grudnia 2012

Przyszła zima ...


       Oj przyszła, przyszła ta macocha... Mamy dziś na termometrze -12 stopni a na dworze trochę śniegu. Jedyny plus tej sytuacji jest taki,że zrobiło się na świecie jaśniej i to jest dla mnie duży plus, bo nie-na-wi-dzę tego jesiennego mroku. Śnieg powoduje,że się  rozjaśnia na świecie i to jest fajne.

Z tej okazji mój wróbelek siedzący na kuchennej ozdobie okiennej dostał ciepłą mikołajową czapkę. Dowiesiłam już dwa sztuczne pierniczki - (gwiazdki ceramiczne), bo szał świąteczny pomału i mi się udziela.

Całą urok tych chwil psuje jednak choroba Młodego. Niewiele w tej kwestii zmieniło się od mojego ostatniego posta. Byliśmy nawet w szpitalu - ale bez efektu .

Wypisali  dziecko po 3 dniach, wypis kazali odebrać za dwa dni ... Zachwycona nie byłam, ale co poczniesz człowieku. Nie było tej doktórki co miała w wekend dyżur, bo ona stawiała trochę inną diagnozę i mówiła o koniecznosci wykonania gastroskopii.
Skierowanie do gastrologa przekazała mi jakaś jeszcze inna doktórka ,jak pytałam o to badanie to nabrała wody w usta i rzekła, że taka jest decyzja szefa ... a szefa oczywiście już nie było... (O 12:30 !!!!!!!!!!).
Krzyś w drodze do domu pytał "mamo czemu oni mnie wypisali jak mnie ani trochę nie przestało boleć" ...
I rób co chcesz... Uruchomiłam wszystkich swoich znajomych i znajomych znajomych i byłam na wizycie u gastroenterologa dziecięcego - prywatnie oczywiście... Zwiększyła dawki leków, dołożyła jeszcze 2 inne - "jak do piątku się nie poprawi to w niedzielę na dyżurze przyjmę dziecko na oddział i będziemy badać dalej" ...mój Boże ... tak to się plecie (wizyta 150 PLN leki 95)
Miałam wykonać jeszcze kilka badań ambulatoryjnie (za kasę) i dzwonić jak się sytuacja nie zmieni.

Sytuacja się nie zmieniła przynajmniej u nas,bo u pani doktor ta i owszem - "...przykro mi ale nie mam miejsc na oddziale, jak dziecko nadal nie będzie chciało jeść i pić a stan się pogorszy proszę jechać do najbliższego szpitala..., u nas miejsce dopiero w styczniu... "
Zostałam bez słów. Byłam świeżo po przeczytaniu wypisu gdzie napisali: "chłopczyk wypisany w 3 dobie po ustąpieniu objawów z zaleceniami jak wyżej ".
Jak to przeczytałam to myślałam, że mnie krew zaleje. Wypis odebrała mi koleżanka, jak ja bym tam była na miejscu to nie wiem co by się działo. Mały mimo stosowania diety wrzodowej i brania zaleconych leków nadal skarży się na ból nie chce jeść, niechętnie pije. W rozpoznaniu napisali podejrzenie refluksu żołądkowo-przełykowego, zalecili konsultację w poradni gastroenterologicznej dla dzieci i ew. wykonanie gastroskopii ... Od początku tej całej draki schódł już 6 kg a końca nie widać.
Znalazłam następnego gastrologa który obiecał tą gastroskopię, wizyta w poniedziałek - chyba, że u niego przez ten czas  sytuacja też ulegnie  zmianie ...
Dlaczego tak trudno trafić na lekarza który chce wysłuchać tego co się do niego mówi, takiego dla którego człowiek jest ważniejszy niż punkty, limity i kontrakty...
Ja naprawdę nie jestem matką-histeryczką a mam poczucie,że tak jestem traktowana.
Wiem,że ból brzucha jest u dzieci objawem nie tylko choroby somatycznej, może też mieć podłoże psychiczne, ale najpierw trzeba wydaje mi się, wykluczyć  takową chorobę.
Jak tak się stanie a brzuch będzie dalej bolał, to udam się tam gdzie trzeba ... tylko chciałabym mieć pewność, że to dobry kierunek.


wtorek, 4 grudnia 2012

Jak zrobić różyczki z papieru



Obiecałam wstawić tutek (tak to się chyba określa) jak zrobić te róże z kartek starej książki. Próbowałam to opisać ale mi nie wyszło, wstawiam więc obrazki :
5 kartek z książki, składam w kwadrat (tu 12x12 cm) i wycinam,wyrównuję nożyczkami obszarpany brzeg

 zaokrąglam rogi

 od zewnątrz wycinam taką spiralę jak na zdjęciu powyżej


 zaczynamy zwijanie od zewnętrznego końca powstałej spirali

 i zwijam , zwijam , zwijam ... dość ciasno

na końcu sklejam dół, najlepiej klejem na ciepło z pistoletu bo on najszybciej skleja te wszystkie kartki

podklejam koniec spirali, to takie a'la kółko żeby trzymało to wszystko "w kupie" i...
gotowe

Jeżeli zrobimy mniejszy kwadrat to będziemy mieć mniejszy kwiat, jak zwiniemy luźniej będzie on taki bardziej rozkwitnięty.
Mam nadzieję,że teraz to jest w mierę jasne i zrozumiałe :)

POZDRAWIAM   Grosik M

czwartek, 29 listopada 2012

Pocieszacz ...

Siedzę w domu na opiece od tygodnia,młody jest chory- ma bóle brzucha.
Diagnozujemy, badamy, jeździmy po doktorach i nic konkretnego z tego nie wynika.
Żeby u nas się leczyć to trzeba mieć zdrowie czas i najlepiej dużo kasy.
Dziecko jak skarżyło się na dolegliwości , tak skarży się nadal. Jeszcze trochę to i ja się od tego rozchoruję -  najpewniej psychicznie.
Każdego  dnia rano gdy  On wstaje, mam nadzieję ,że usłyszę coś w stylu   „mamo ,      już mnie nie boli !”, ale gdzie tam, nadal jest tylko: „brzuch mnie boli”, powtarzane z częstotliwością raz na 5 minut.



Przy okazji kolejnej wizyty w Przychodni zaszłam do sklepu "Wszystko po 2 zł" i kupiłm se taką ładną latarenkę. Przynajmniej na chwilę mi to poprawiło humor (aż do kolejnego "brzuch mnie boli " ), a zaprawdę powiadam Wam to nie trwało długo.

Oglądam ten post na podglądzie i pokazuje mi,że piszę go o 3:00, chyba czas mam jakoś źle ustawiony, no ale raczkuję dopiero w tym blogowym świecie. Chcę dodać wiadomości o candy na fajnych blogach i tyż nie wiem jak, wiele rzeczy jeszcze muszę przyswoić i opanować... Zresztą chyba i tak tu nikt poza mną na razie nie zagląda. 
Jeśli jest inaczej to zostawcie po sobie jakiś znak.

Nie będę pisać więcej bo nastrój mam dziś niespecjalny, poza tym znów muszę jechać do przychodni ze świeżo dziś zrobionym USG rzeczonego chorego brzucha...

POZDRAWIAM  Grosik.

środa, 28 listopada 2012

Serduszko - nieudane ???

Na prośbę córki która w ramach grupy młodzieżowej przy naszej parafii przygotowuje jakieś atrakcje dla młodszych dzieciaków na Msze Święte roratnie, szyłam czerwone serduszka. Miały być małe i posiadać z tyłu rzep, bo do czegoś tam będą je przyczepiać.  Za jedno to największe zostałam ostro skrytykowana, "mamo co to jest ?, to serduszka w ogóle  nie przypomina !"... 
Może i było trochę nieforemne, ale bez przesady wg mnie nie było aż tak źle. Ale jak nie to nie, dwa pozostałe zostały zaaprobowane a z tego koślawego poczyniłam zawieszkę. Przyszyłam sznurkowe esy-floresy i mam jeszcze jedną "duperele",...na choinkę też się nada ...
Można by było zrobić ich więcej ale na razie produkuję szydełkowe gwiazdki.  




wtorek, 27 listopada 2012

Masa papierowa

Spróbowałam zrobić masę papierową. Wykorzystałam do tego papier z mojej niszczarki w pracy i klej do tapet. Robiłam masę intuicyjnie, bez konkretnych proporcji. Szukałam w sieci różnych przepisów, a przy okazji przeglądu szafek natknęłam się na resztkę kleju do tapet i tak zrodził się pomysł na wykorzystanie go do  tej masy.

Papier moczył się przez kilka dni w wodzie,potem go trochę pogotowałam, ciepły zmiksowałam, odcisnęłam, dodałam klej rozpuszczony w zimnej wodzie, trochę soli (bo to ponoć zapobiega pleśnieniu)  i wyszła bardzo fajna masa...
Masa jest gładziutka, nie klei się bardzo do rąk (jak ręce trochę zmoczyć to w ogóle), dobrze się wygładza. Konsystencja też tak prawie w sam raz, nie jest za rzadka.


Zrobiłam z niej na razie 1 serduszko które chcę wykorzystać do zawieszki w oknie ... ale ono musi teraz schnąć - ciekawe jak długo? , czy będzie się "trzymało kupy"? Resztę masy zamknęłam w wiaderku po śledziach i wstawiłam do lodówki. Serduszko suszę na kaloryferze zobaczę co będzie się z nim działo jak będzie schło. Jeżeli będzie OK to "wytworzymy" coś z reszty tej masy.

(te nierówności na serduszku to takie a'la reliefy -czyli całkiem zamierzone nierówności, bok serca dla odmiany starałam się wygładzić)

sobota, 24 listopada 2012

Recykling starej książki... - różyczki z papieru



Bardzo lubię  te kwiaty z papieru (najlepiej wychodzą chyba z książek, mi książek jednak szkoda), te zrobiłam ze starego niemieckiego romansidła, coś w stylu "Harlekina", znalazłam go w piwnicy w stercie różnych papierów na podpałkę. Ckliwych romansideł nie znoszę, niemieckiego nie znam - więc wyrzutów sumienia, że zniszczyłam książkę nie będzie. 
Zostało mi jeszcze trochę tych pięknych pożółkłych kartek i pewnie na coś je jeszcze wykorzystam...chyba już nawet wiem na co i nawet nie będzie mi potrzebny do tego pistolet klejowy. 
Oj źle mi było ostatnio bez tego wynalazku, poprzedni poległ na placu boju przy stroikach które robiłam na groby. Nastąpiło w nim "wielkie spięcie",wydał z siebie głośny buum, wydalił śmierdzące opary no i przy okazji pozbawił nas prądu - wybiło bezpieczniki jak nic. Wymiana korka nic wielkiego nawet dla mnie, ale ten smród coś okropnego - nie znoszę i wywietrzyć go było bardzo trudno ...
Ale już  mam nowy pistolet klejowy (to tekst śpiewany ),...  bo jak bez niego przygotować się do Świąt...
Nie oburzajcie się . . .  wiem, wiem, wiem, że  nie  dekoracje  w  Świętach  najważniejsze  są ...
w zupełności się z tym zgadzam... ale ... no wiecie, byłabym bardzo nieszczęśliwa gdybym nie zmajstrowała se czegoś nowego świątecznego, oj to nie byłyby dla mnie w pełni udane Święta... ;) 
(bez tego ustroństwa też by się dało, no ale o wiele trudniej by było)

Kwiaty zostały wykorzystane do wianka, który wisi na drzwiach w pokoju córki.
Można powiedzieć,że to taki prawie 100% recykling - kwiaty ze starego papieru, słomiana podkładka ze stroika, który już mi się przestał podobać, perełki z nieużywanych obdrapanych korali, jedynie mech pozyskany prosto z natury - z mojego ogródka od północnej strony...




piątek, 23 listopada 2012

Serduszkowe  zawieszki - haft wstążeczkowy 






... zawieszki które poczyniłam latem , wiszą sobie tu i tam, pachną lawendą , można je wykorzystać jako igielnik podczas szycia i wyszywania... żeby nie było, że są całkiem nieprzydatne ...



Jesienne wianki




Wianek zrobiony na podkładzie z brzozowych witek. Wykorzystałam tu głównie szmaciane różyczki, kokardki z transferem nutek, serduszka wycięte z suszonej brzozowej kory i kule na mole kupione w sklepie "Wszystko za 2 zł"

Ten jest znacznie większy niż poprzedni "różano-nutkowy ". Podkład z gałązek wierzby płaczącej, jako bardzo ważny element łupiny orzecha włoskiego oraz inne naturalne  elementy...i oczywiście ptaszorek (uwielbiam ptaszydła).              Mi się podoba, i już nawet wiem komu go sprezentuję ....

Trzeba chyba już powoli pomyśleć nad wiankiem adwentowo-świątecznym...

czwartek, 22 listopada 2012

Witam serdecznie .

                                   "Tak jestem kobietą ... Popycham drzwi, chociaż jest wyraźnie napisane ciągnąć. Śmieję się jeszcze bardziej, kiedy próbuję wytłumaczyć dlaczego się śmieję. 
Wchodzę do pokoju po to, by zapomnieć co miałam tam zrobić. Ukrywam swój ból przed tymi, których kocham. Mówię "To długa historia" gdy nie chcę wyjaśniać tego, czego nie chcę. 
Płaczę częściej niż myślisz. Dbam o ludzi, którym na mnie nie zależy. 
Jestem silna, dlatego że muszę, a nie chcę. Słucham Cię , nawet jeśli Ty nie słuchasz mnie.      
      ZAWSZE pomaga, gdy mnie przytulasz....Tak, jestem kobietą!!!"


Założyłam bloga chyba z zazdrości -ale  tej takiej zdrowej - naoglądałam się takich pięknych stron , że mi też  zachciało się podzielić  tym co mnie pasjonuje , czym żyję , co "tworzę"...
Wiedzie mną też chęć sprawdzenia się czy poradzę sobie z tym blogowaniem...

 Mamy jesień dni są krótkie, ciemne i ponure - nie lubię tego czasu.
Najchętniej zapadłabym w sen zimowy jak niedźwiedzie czy inne zwierzątka i wylazła z gawry początkiem kwietnia.
Staram się ten czas wykorzystać na to co sprawia mi przyjemność, tworzę różne rzeczy którymi ozdabiam dom i które daruję innym by sprawić im przyjemność ...to taka symbioza ja mam radość z tego,że tworzę inni mają radość z tego, że coś otrzymali...bo większość ludzi raczej lubi podarunki.

Zajmuję się różnymi rzeczami, fascynują mnie różne techniki, lubię zrobić coś z niczego.
Trochę haftuję,szydełkuję,szyję,tworzę biżuterię  - nie jest to nic wielkiego ani spektakularnego - robię to bo jest mi to potrzebne, sprawia mi radość i chyba jest moim najlepszym lekarstwem na stres.
Niedawno odkryłam wiele świetnych miejsc w sieci gdzie niezwykle zdolne kobiety prezentują swoje pasje, naprawdę niekiedy dech zapiera i można tam znaleźć wiele, wiele  inspiracji ...
Wiedzie mną również nadzieja,że w tym blogowym świecie będę miała okazję poznać wiele fascynujących i ciekawych osób.